Hotelowy minibarek

Minibarek w pokoju hotelowym, czyli innymi słowy mała chłodziarka z odpłatnym poczęstunkiem dla gości, jest w Polsce wynalazkiem dość kontrowersyjnym. Jest tak z co najmniej kilku powodów.

Zgodnie z polskimi normami instalacja taka jest obowiązkowa w hotelach pięciogwiazdkowych, zaś w czterogwiazdkowych jest ona zalecana. Nierzadko też zdarza się, że montują je nawet właściciele hoteli o niższym standardzie. Jakże wielkie jest ich zdziwienie, że kosztowny zakup i instalacja oraz równie droga eksploatacja – w tym koszty prądu (nawet w energooszczędnych chłodziarkach) i wymiana produktów, które się przeterminowały – kompletnie się nie kalkuluje. Często okazuje się, że koszty są zdecydowanie większe niż się tego na początku spodziewali. Ba! czasem te koszty wręcz uniemożliwiają zwrot inwestycji. Trudno przy tym się z takiej inwestycji wycofać ze względu na oczekiwania niektórych klientów, długookresowe umowy z dostawcami produktów umieszczanych w chłodziarkach (krótsze umowy są na ogół mniej korzystne), czy wreszcie przez to, że wzmiankowane chłodziarki już zostały zakupione i niełatwo jest je odsprzedać.

Można postawić pytanie „skąd ten trend?”, ale odpowiedź na to pytanie jest jednak oczywista dla większości Polaków. Wciąż bardzo mała część naszych rodaków jest skłonna wielokrotnie przepłacać, by dostać produkt, który równie dobrze można kupić poza hotelem. Nawet jeśli kogoś na to stać, to cennik i tak zazwyczaj będzie czynnikiem odstraszającym.

Zanim więc hotelarz zdecyduje się na instalację kosztownego w utrzymaniu sprzętu, powinien dobrze rozważyć, czy zależy mu przede wszystkim na pokazaniu prestiżu hotelu, czy też chciałby zarobić. Jeśli chodzi tylko lub przede wszystkim o to drugie, to – przynajmniej jeśli chodzi o hotele w Polsce – wydaje się, że nie zawsze będzie to skuteczny sposób.